Mam na imię Waldek, 37lat, żonę, dwójkę wspaniałych dzieci i jestem alkoholikiem. Po alkohol w swoim życiu pierwszy raz sięgnąłem w wieku mniej więcej 20lat. Był to pojedynczy drink na imprezie - zwykła rzecz. Później zdarzało mi się czasami coś tam wypić, ale rzadko, towarzysko, bez żadnych konsekwencji. Poznałem już jednak działanie alkoholu, odkryłem łatwość, z jaką można było wprowadzić się w dobry humor, szybko zapomnieć o problemach… kilka drinków i spokój... Dopiero później zrozumiałem, jaka to straszna pułapka. Prowadziłem własną firmę, stresów i problemów było coraz więcej. Jak miałem wszystkiego dość, kupowałem butelkę i po problemie. Tak powoli zmierzałem w stronę przepaści. Prawdziwy dramat zaczął się, gdy spowodowałem wypadek, w którym zginął młody człowiek. Byłem wtedy trzeźwy- to znaczy nie pod wpływem alkoholu, ale czy na pewno trzeźwy – dzisiaj myślę, że nie.
Wszystko, co nastąpiło później, to jedna wielka katastrofa. Zacząłem pić codziennie, coraz częściej od rana, przez pierwszy rok rzadko się upijałem, ale cały czas byłem pod wpływem alkoholu. Picie stało się sensem mojego życia. Patrzyłem na ludzi niepijących jak na wariatów, myślałem jak oni mogą tak nie pić – to niemożliwe. Mój obłęd trwał trzy lata. Żona, dzieci, praca - to było tło. Najważniejszy był alkohol! Strasznie ich skrzywdziłem, mimo to pomogli mi, nie zostawili mnie. Długo nie chciałem uwierzyć, że mam problem, że jestem alkoholikiem, ale moja żona nie dała za wygraną. Uratowała mi życie, dzięki niej pojechałem na terapię. Dopiero tam, jak odparował ze mnie alkohol, zobaczyłem, co wyprawiałem, jak bardzo skrzywdziłem najbliższych i w ogóle wszystkich ludzi, z którymi w tym strasznym czasie się zetknąłem. Zrozumiałem jednak, że to nie byłem prawdziwy ja, że byłem po prostu obłąkany przez alkohol. Dzisiaj wiem, że jestem alkoholikiem, że to choroba nieuleczalna, ale można z nią żyć. Skorzystałem z pomocy, sam bym sobie nie poradził. Teraz jestem trzeźwy, mogę naprawić to, co zepsułem. Mogę pomóc innym - bo nie piję.
Jeżeli masz problem z alkoholem, nie zwlekaj, szkoda każdej minuty straconego życia.
Jeśli najbliżsi mówią Ci, że masz problem - uwierz im, na pewno mają rację.
Ja straciłem sporo czasu udając przed sobą i innymi, że jest ok.
Czekamy na Ciebie, o każdej porze dnia i nocy. Ratuj siebie i oszczędź cierpienia
Ludziom, którzy Cię kochają.
Nigdy nie jest za późno, a trzeźwe życie jest takie piękne...